Posty

OSTATNI

Jestem problemem...

Bez obaw, to nie będzie depresyjny post o mnie. To będzie post o lekach (nie) na autyzm. Włos mi się na głowie jeży gdy czytam, że dzieciaki w spektrum miesiącami dostają psychotropy, neuroleptyki i inne leki typowo objawowe, i podawane głównie przy chorobach psychicznych. Przeraża mnie, że lekarze przepisują takie leki dzieciom w spektrum, przeraża mnie to, że nawet gdy lek stosowany jest prawidłowo do krótkotrwałej interwencji to rodzice nie dostają wskazówek jak pomóc dziecku. Wiedzcie bowiem, że te leki na dłuższą metę nie pomogą. Tak jak przy depresji oprócz leków antydepresyjnych stosuje się również terapię, tak przy interwencjach farmakologicznych w przypadku osób w spektrum MUSI iść potężne wsparcie dla tej osoby. Lek uspokajający nie nauczy osoby w spektrum jak radzić sobie ze soimi emocjami, żadna tabletka nie pokaże jak reagować na złość zamiast agresji, żaden syropek nie wskaże młodemu człowiekowi przyczyny, dla której wali głową w ścianę, czy wbija paznokcie w skórę do k…

Nie będę spokojna!

Obraz
Środek moich ferii, odpoczywam i postanowiłam w końcu wstawić tematycznego posta. Zacznijmy od tematu, który przewija się w temacie autyzmu chyba zawsze czyli sensoryzmy + tzw. "zachowania trudne".
 Jakiś czas temu miałam sytuację w domu, która mnie "natchnęła" - ale od początku! Dysponuję całkiem sporą nadwrażliwością słuchową, szczególnie dokuczliwe dla mnie są dźwięki jedzenia (tzw. mizofonia), cóż, da się z tym żyć, chociaż jak mam wyjątkowo trudny dzień to potrafią mi przeszkadzać nawet moje własne odgłosy przeżuwania. Na codzień radzę sobie z tym na zasadzie wmawiania, że "jestem oazą spokoju" lub po prostu słuchawki w uszy i dalej robię swoje. A co w sytuacjach gdy otoczenie wymaga ode mnie interakcji z nim? No właśnie... pewien czas (na ogół nie zbyt długi) jestem wstanie to wytrzymywać lecz potem potrzebuję przerwy... zwykle kończy się to ucieczką do toalety (łatwa wymówka).
Jest jednak miejsce, w którym lubię czuć się komfortowo i uważam, że mam…

Nazwa, zamysł - trudne początki

Obraz
Made in abbys*(z ang. made in abyss - stworzone w otchłani) - tak naprawdę to jest to nazwa anime (prawie*), które niedawno miałam przyjemność oglądać. W dużym skrócie opowiada o dwójce dzieci - dziewczynce i chłopcu - tak na prawdę jest robotem - którzy wyruszają w podróż do tajemniczej dziury w ziemi, z której z powodu dziwnej klątwy nie da się wrócić.

Czemu taka nazwa? Trochę dlatego, że wielu osobom wydaje się jakby ludzie z ASD byli stworzeni w innym, odmiennym świecie i jakby po części cały czas w tym swoim świecie żyli. Trochę dlatego, bo droga do poznania i zrozumienia osoby w spektrum (nawet przez nią samą) przypomina taką podróż w głąb ziemi z której jednak nie ma powrotu... A trochę dlatego, że spodobało mi się to anime i odczuwam sympatię do bohaterów.

*Miało być Made in abyss ale jakoś tak wyszło, że najpierw zrobiłam głupi błąd, a potem okazało się, że nazwa jest zajęta więc zostało po mojemu :)

Jeśli chodzi o mnie:
Jestem Neka, bądź Weronika ale w internecie preferuję p…